Własna firma okiem przedsiębiorcy: List od szefa

działalność gospodarcza biznesplan Znalazłam ten tekst dziś na Wykopie. Realia amerykańskie, ale koniecznie przeczytaj, jeśli dalej chcesz założyć własną firmę – szczególnie początek o początkach firmy, potem to tylko narzekania :-).

List od szefa:

Do wszystkich moich pracowników:

W biurze pojawiły się plotki na temat przyszłości firmy, a dokładniej waszych stanowisk pracy. Jak wiecie, gospodarka znajduje się w kiepskim stanie, co stwarza mnóstwo trudności. Mimo wszystko mam dobrą wiadomość: stan gospodarki nie ma znaczenia jeśli chodzi o waszą pracę. Zagrożenie za to stanowią zmiany w polityce tego kraju.

Pozwólcie mi opowiedzieć o kilku małych ciekawostkach, które pomogą wam zadecydować co leży w waszym interesie.

Po pierwsze, bardzo łatwo sięgać po retorykę, która stawia pracodawców przeciwko pracownikom, ale trzeba pamiętać, że za każdym biznesem stoi jakaś historia. Najczęściej jest ona ignorowana i zniekształcona przez to co widzisz lub słyszysz. Jasne, widzisz, że mój Mercedes jest zaparkowany na zewnątrz. Podczas ostatnich świąt byłeś na przyjęciu w moim wielkim domu. Jestem pewien: wszystkie te rzeczy kojarzące się z luksusem wywołują wyidealizowany obraz mojego życia.

To czego nie widać, to moja historia.

Firmę założyłem 28 lat temu. W tamtych czasach mieszkałem na 100m kwadratowych przez 3 lata. Całe mieszkanie przerobiłem na biuro, by w 100% poświęcić się budowie firmy, która w końcu zatrudniła także i ciebie.

Moja dieta składała się z zupek chińskich, bo każdy zarobiony dolar ładowałem w firmę. Jeździłem zardzewiałą Toyotą Corolla z zepsutą skrzynią biegów. Nie miałem czasu na randki. Weekendy najczęściej spędzałem pracując w domu. W tym czasie moi przyjaciele pili i bawili się w najlepsze. Ja ożeniłem się ze swoją firmą – ciężką pracą, dyscypliną i poświęceniem.

Moi przyjaciele znaleźli pracę. Pracowali 40 godzin w tygodniu zarabiając 50.000$ rocznie i wydając każdego zarobionego dolara. Jeździli szpanerskimi samochodami, mieszkali w drogich domach i nosili modne ciuchy. Ja zamiast iść do butiku po najmodniejsze ciuchy, szwędałem się po sklepach z przecenami szukając czegoś, w czym będę jako tako wyglądał. Moi przyjaciele refinansowali swoje hipoteki i żyli w luksusie. Ja nie. Poświęcałem czas, pieniądze i życie swojej firmie z przekonaniem, że któregoś dnia będzie mnie stać na luksusy w których pławili się moi przyjaciele.

Ty fizycznie pojawiasz się w biurze o 9 rano, dopiero około 12 zaczynasz naprawdę pracować i wychodzisz o 17. Ja nie. Dla mnie nie ma czegoś takiego jak wolne. Kiedy wychodzisz z biura jesteś już wolny, masz cały weekend dla siebie. Ja tej wolności nie mam. Żyję tą firmą przez cały czas. Nie mam odpoczynku. Nie mam weekendów. Nie mam happy hour. Każdego dnia moja firma mnie potrzebuje, tak jak roczne dziecko potrzebuje nieustannej opieki. Ty, co oczywiste, widzisz tylko owoce z tego ogrodu – ładny dom, Mercedes, wakacje… nie zdajesz sobie sprawy przez co przechodziłem i jak się musiałem poświęcać.

Obecnie gospodarka znajduje się w fatalnej kondycji. I ja, gość, który podejmował właściwe decyzje i oszczędzał pieniądze muszę ratować ludzi, którzy tego nie robili. Ludzi, którzy wydawali więcej niż zarabiali, którym się wydawało, że należą im się te same luksusy na których zdobycie musiałem poświęcić dekadę swojego życia.

Tak, posiadanie firmy ma swoje plusy ale kosztuje też sporo potu i wyrzeczeń.

Niestety, koszty prowadzenia biznesu i utrzymywania miejsc pracy zaczynają zjadać większość zysków. Powiem ci dlaczego:

Płacę mnóstwo podatków ale rząd uważa, że to wciąż za mało. Płacę podatki stanowe. Podatki federalne. Podatki od nieruchomości. Podatki od sprzedaży i usług. Podatki dochodowe. Podatki kompensacyjne. Podatki socjalne. Podatki od podatków. Musiałem zatrudnić specjalistę od podatków, który się będzie tym wszystkim zajmował. Zgadnij co dalej? Muszę płacić podatki za jego zatrudnianie. Rządowe regulacje i cała księgowość zajmują większość mojego czasu. 15 października wypisałem czek do skarbu państwa na $288.000. To podatki za miniony kwartał. Wiesz ile dostałem pieniędzy z pakietu stymulującego? Nic… zero, nul, nada, zilch.

Więc mam pytanie: kto pobudza gospodarkę? Ja, gość który daje zatrudnienie 14 osobom, płaci przyzwoite pieniądze, świadczy usługi 2.200.000 klientom rocznie i cały czas rozwija firmę? Czy samotna matka w ciąży czekająca na czwarte dziecko i kolejny zasiłek z opieki społecznej? Oczywiście rząd myśli, że to ona stymuluje rozwój naszego kraju.

Gdybym zaczął ci potrącać (czytaj: kraść) 50% z wypłaty, zwinąłbyś manatki i więcej nie pojawił się w pracy. No bo niby co miałbyś zrobić? Kto chce być wynagradzany za 50% swojej pracy? Właśnie dlatego twoje miejsce pracy jest zagrożone.

Większość z was pewnie tego nie rozumie… żeby pobudzić gospodarkę trzeba pobudzić jej trybiki. Gdyby nagle rząd powiedział, że nie muszę płacić podatków, zgadnijcie co bym zrobił? Zamiast wysyłać te $288.000 do waszyngtońskiej czarnej dziury zatrudniłbym więcej ludzi przez co pobudziłbym wzrost gospodarki. A wy byście zarabiali więcej. Ale możesz o tym zapomnieć.

Kiedy widzisz umierającego człowieka robisz mu masaż kciuka z nadzieją, że to uratuje mu życie?Czy zajmujesz się masażem serca? Biznes jest sercem ameryki, od zawsze był. Żeby było lepiej trzeba go pobudzić, a nie zabijać. A tu nagle okazuje się, że w Waszyngtonie wszyscy uważają biedotę Ameryki za siłę napędową gospodarki. Nic bardziej mylnego.

Do czego zmierzam? To proste.

Jeśli dołożą nowe podatki na mniej, lub moja firmę, moja reakcja będzie błyskawiczna i bardzo prosta. Zwolnię ciebie i twoich kolegów. Możesz wtedy błagać rząd, by spłacił twoje kredyty, twojego SUV-a i zapewnił bezpieczną przyszłość twoim dzieciom. Szczerze mówiąc, to już nie będzie mój problem.

Potem zamknę biznes, przejdę na emeryturę i wyniosę się do innego kraju. Bo widzisz, mam już tego dosyć. Mam dosyć państwa które karze za produktywność i rozdaje nierobom. Moja motywacja do pracy i zatrudniania legnie w gruzach, a razem z nią moje przywiązanie do kraju.

Więc jeśli stracisz pracę, nie będzie to wina gospodarki. To będzie wina politycznego huraganu, który pustoszy ten kraj i zmieni jego krajobraz na zawsze. Jeśli to się stanie, będziesz mógł mnie znaleźć wypoczywającego na plaży. Będę emerytem, który nikogo nie zatrudnia ani niczym się nie przejmuje…

Z poważaniem – Szefbiznesplan

A Ty co o tym sądzisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s